Życiorysy z sex telefonu Arletta

Jestem osoba dosyć otyłą i przy kości jak to się mówi. Zawsze miałam z tego powodu zajebiste kompleksy. Wszystko jednak zmieniło się w momencie, gdy podjęłam pracę w seks telefonie. Okazuje się, że faceci wcale nie lubią wychudzonych tyczek, ale właśnie takie mocne i tęgie baby jak ja! Dowodem na tą teorię niech będą moje osiągnięcia w branży erotycznej. Siedem razy zdobyłam tytuł najlepszej dziewczyny miesiąca, bo to do mnie dzwoniło najwięcej chętnych na video rozmowy i sex telefon (więcej: http://sekstelefon24.com.pl/). Reszta dziewczyn została daleko w tyle, a ja zaczęłam zbierać profity i korzyści.

Autoprezentacja erotyczna

Pokazuję się także w kamerkach, ale bez twarzy, bo wolałabym jednak zachować tę tajemnicę, anonimowość. Wystarczy, że się gapią na mój tyłek i piersi. Przecież nie mogą dostać wszystkiego! Facet jest jak zwierzę i trzeba go trzymać krótko, nawet jeśli znajomość jest czysto wirtualna. Przy ich jękach i wyzwiskach trudno byłoby mi się odsłonić do końca. Może by się przestraszyli? Chociaż nie sądzę, nie jestem aż takim szkaradztwem.

Dress code świnki

Do rozmowy video i tele przygotowuję się starannie. Robię intensywny, mocny makijaż, mimo że przecież twarzy nie pokazuję. Makijaż jest bardziej dla mnie, by poczuć się bardziej kobieco w całej sytuacji. Zawsze dobieram staniki najlepszych producentów, bogatych w koronki i ciekawe rozwiązania dizajnerskie. Faceci lubią staniki z metalowymi wstawkami, zatrzaskami i właśnie takich mam w swojej kolekcji najwięcej. Kamerka jest w stanie pokazać w trakcie rozmowy wszystko od butów aż do szyi, także staram się wychodzić do ludzi jak najbardziej odstawiona. To sprawia, że wygłodniałe prosiaczki nie chcą się rozłączać nawet po wielu godzinach.

To nic złego!

Czy czuję się brudna? Nie! Tak się składa, że co miesiąc chodzę do spowiedzi i ksiądz zawsze daje mi rozgrzeszenie. Cóż, praca czyni wolnym każdą ze stron.